MODLITWA BIEDAKA – Pierre-Marie Salingardes OCD

Jeśli Bóg znajduje upodobanie w patrzeniu na nas jako na biedaków, to dlatego, że na dnie ubóstwa duszy śpiewa najczystsza nadzieja. Błogosławione nasze „ubogie modlitwy”, które prowadzą nas małymi krokami do „modlitwy ubogiego”! Błogosławiona modlitwa człowieka ubogiego w duchu, jeśli kiedyś Bóg zechce nas nią obdarować.

Tutaj człowiek już nie uskarża się na to, że czuje się taki ubogi (bo nadal jest ubogi). Przeciwnie, znajduje w tym radość i chciałby raczej czuć się jeszcze bardziej ubogi.

„Błogosławieni, których modlitwa jest uboga, bo do nich należy zjednoczenie z Bogiem”. Oto ogołocona i biedna droga modlitwy. Jak to się dzieje, że wewnętrzna modlitwa – czas bliskości z Nim, z Ubogim – staje się dla nas nie do zniesienia, kiedy jest uboga? Czyżbyśmy szukali Jego przyjaźni tylko dla przyjemności, jaką w niej znajdujemy, ale nie posuwając się tak daleko, by z Nim dzielić Jego opuszczenie? Czyżbyśmy prosili Go tylko o Jego Miłość, pozostawiając Mu Jego krzyż? Jeśli ubóstwo naszej wewnętrznej modlitwy jest ciężarem, to dlatego, że jest ona jeszcze zbyt bogata. Zbyt bogata w powracanie do swojego „ja” i w łakomstwo duchowe”.

(Pierre-Marie Salingardes OCD „Vie Spirituelle”, cyt. za: Andre Daigneault „Droga niedoskonałości. Świętość ubogich”, Wyd. Karmelitów Bosych, Kraków 2010, s. 71-72).

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *