FRAGMENTY ROZMOWY X

Jak nauczyć się nieustannej modlitwy

Bardzo słusznie porównaliście postęp w spra­wach duchowych z nauką dzieci, które tak długo nie będą umiały rozpoznawać poszczególnych liter ani swobodnie ich pisać, dopóki nie otrzymają dokład­nego wzoru, wyrytego w wosku, aby przez ciągłe ćwiczenie i codzienne naśladowanie przyzwyczajać do nich wzrok i rękę. Podobnie jest w życiu ducho­wym – dlatego i dla was trzeba znaleźć taki wzór, taką formę modlitwy, abyście mając ją przed oczyma i sta­le powtarzając w pamięci, mogli przejść na wyższy poziom kontemplacji.

Chciałbym ją teraz podać. Pamiętajcie tylko, że każdy mnich, który pragnie trwać w Bogu, powinien nieustannie rozważać ją w swoim sercu, odrzucając wszelkie inne myśli dotyczące codziennych trosk. Jeśli nie będzie od nich wolny, to nawet na tej jednej, którą podam, nie uda mu się skupić. Ja sam nauczy­łem się jej od najstarszych Ojców, którzy dożyli jeszcze do moich czasów; dzisiaj wyjawiam ją tylko nielicznym, szczerze pragnącym doskonałości.

A zatem, jeśli chcecie zawsze pamiętać o Bogu, powtarzajcie nieustannie następujące wezwanie: Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu; Panie, pospiesz ku ratunkowi memu! (Ps 70,2)

(…)

Tak oto nieustannie powtarzajmy tę modlitwę: w nieszczęściu, abyśmy zostali wybawieni, w szczę­ściu, abyśmy je mogli zachować, nie unosząc się py­chą. Rozważajmy ją nieprzerwanie w naszym sercu, nie przestawajmy śpiewać w pracy, w podróży czy przy jakimkolwiek innym zajęciu. Rozmyślajmy o niej we śnie, przy jedzeniu i w każdej potrzebie. Niech to rozmyślanie stanie się dla nas zbawienną metodą, która nie tylko zachowa nas bezpiecznie od napaści szatana, ale i oczyści od skażenia jakąkolwiek ziemską wadą, doprowadzając do kontemplacji rze­czy niewidzialnych i niebieskich, i wznosząc do owej niewysłowionej, żarliwej modlitwy, znanej tylko nie­wielu.

Modlitwa nieustanna prowadzi do modlitwy doskonałej

Niech tej właśnie formy modlitwy tak długo trzy­ma się dusza, aż wzmocniona jej nieustannym po­wtarzaniem i rozmyślaniem, porzuci zbytek wszel­kich innych myśli. Ubóstwo tego jednego wersetu bardzo szybko zaprowadzi ją bowiem do pierwszego z ewangelicznych błogosławieństw: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo nie­bieskie (Mt 5,3). Chwalebne to więc ubóstwo, a ten, kto go dostąpi wypełnia także słowa Proroka: niech ubogi i biedny chwalą Twoje imię. (Ps 74,21)

(…)

Nie powtarzamy więc jedynie słów wyuczonych na pamięć, lecz sami z głę­bi serca wydobywamy to, co dotyka naszej istoty Do właściwego sensu tych słów nie docieramy zatem za pomocą tekstu, lecz dzięki naszemu doświadczeniu. W taki oto sposób nasza dusza dochodzi do owej czystej modlitwy, o której, na ile nam Bóg pozwolił, zaczęliśmy już mówić w trakcie poprzedniej rozmo­wy. W modlitwie tej umysł nie tworzy żadnych obrazów, język nie wypowiada słów, tylko dusza pło­nie ogniem niewysłowionego zachwytu, a serce nie­nasyconą gorliwością. W takim stanie duch wznosi się ponad wszystkie zmysły i rzeczy widzialne, i w niewysłowionych jękach i wzdychaniach zanosi mo­dlitwę do Boga.

(…)

Tymi słowami abba Izaak zakończył swoją drugą naukę o modlitwie. Wysłuchaliśmy jej z podziwem, postanawiając stanowczo i od razu wprowadzić w ży­cie jego słowa o wersecie Boże wejrzyj ku wspomoże­niu memu…, który zalecił początkującym do stałego rozważania. Uważaliśmy ten sposób medytacji za łatwy i bardzo pożyteczny. Praktyka pokazała jed­nak, że jego przestrzeganie było daleko trudniejsze, od naszego wcześniejszego zwyczaju swobodnego przechodzenia w czasie rozmyślania od jednego fragmentu Pisma Świętego do drugiego.

Warto jednak dodać, że dzięki tej krótkiej mo­dlitwie każdy może dążyć do doskonałości, a brak wykształcenia i nieznajomość świata nie jest żad­ną przeszkodą na drodze do czystości serca, którą w prosty sposób wszyscy mogą osiągnąć. Wystarczy, jeśli rozważając wspomniany werset zachowają dzię­ki niemu trwałą i żywą pamięć o Bogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *