FRAGMENTY ROZMOWY I

O tych, co wyrzekłszy się świata, chcą zdobyć doskonałość bez miłości

„Doskonałości nie osiągniemy od razu, rezygnując z posiadania dóbr czy też odrzucając zaszczyty, gdy brak nam owej miłości, której cechy opisuje Apostoł, a która polega na czystości serca. Cóż bowiem innego znaczy nie zazdrościć, nie unosić się pychą, nie złościć się, nie działać obłudnie, nie szukać swego, nie cieszyć się z niesprawiedliwości, nie pamiętać złego, jak tylko to, by składać zawsze Bogu w ofierze serce czyste i doskonałe, i zachować je nietknięte od wszelkich namiętności?…”

Powinniśmy dążyć do pokoju serca

„Pamiętajmy, że zawsze mniejszy jest zysk, jaki mamy z postu, niż uszczerbek, jaki ponosimy na skutek gniewu. Podobnie owoc wynikający z czytania nie zrównoważy straty powstałej ze zlekceważenia brata. Wypada zatem, aby to, co drugorzędne, w więc posty, czuwania, samotność, rozważanie Pisma, praktykowane było przez nas dla osiągnięcia głównego zadania, tzn. czystości serca, którą jest miłość. Tej zasadniczej cnoty nie powinniśmy nigdy usuwać na dalszy plan z powodu rzeczy drugorzędnych. Jeżeli bowiem nieugięcie trwać będziemy w miłości, wówczas nic nam nie zaszkodzi, choćbyśmy nawet z praktyk drugorzędnych musieli coś opuścić…”

Dążenie do kontemplacji Boga oraz przykład Marii i Marty

„Głównym naszym wysiłkiem i stałym pragnieniem serca powinno więc być, aby umysł niewzruszenie trwał w Bogu i w tym, co do Niego należy. Wszystko inne, choćby nie wiem jak było wielkie, powinniśmy zawsze uważać za rzecz drugorzędną, poślednią, a nawet szkodliwą. Przykład takiego usposobienia duszy i praktycznego postępowania przedstawia nam wspaniale Ewangelia w osobach Marty i Marii (…)

Widzicie więc, że dobro najwyższe umieścił Pan w kontemplacji, czyli w rozważaniu Bożych spraw. Z tego właśnie powodu uznajemy inne cnoty za potrzebne, pożyteczne i dobre, mimo to jednak określamy je jako drugorzędne, ponieważ staramy się o nie z powodu tej jednej (…)

Sama kontemplacja, póki jest jeszcze na drodze rozwoju, bierze sobie najpierw za przedmiot rozważania taki czy inny przykład świętych Pańskich, potem jednak powoli przechodzi coraz wyżej i z pomocą Bożą osiąga to, co Pan nazwał „tym jednym”, a więc oglądanie samego Boga. W ten oto sposób, wzniósłszy się ponad czyny i posługiwania świętych, nasyca się już tylko poznawaniem piękności Stwórcy.

Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona. Zastanówmy się dokładniej nad tymi słowami. Mówiąc bowiem: Maria obrała najlepszą cząstkę, Pan milczy wprawdzie o Marcie i – jak się wydaje – nie gani jej, a jednak chwaląc jedną, stawia niżej drugą. Podobnie gdy mówi: której nie będzie pozbawiona, wskazuje, że jednej z nich cząstka może być odjęta, albowiem dobrych uczynków człowiek nie będzie czynił zawsze, kontemplacja tymczasem nie ustanie nigdy…”

Dokąd sięga, a dokąd nie sięga władza ducha nad myślami

„Nie jest możliwe, by myśli nie niepokoiły umysłu; przyjąć je jednak lub odrzucić może każdy, kto o to się stara. Jakkolwiek więc powstawanie myśli nie zależy w zupełności od nas, to jednak jest w naszej mocy wzgardzić nimi lub je przyjąć. Jakieś myśli muszą zawsze poruszać umysł, nie należy jednak przypisywać wszystkiego pokusie lub owym duchom, które nam je usiłują podsunąć. Człowiek nie miałby wtedy wolnej woli a troska o poprawę życia nie byłaby w naszej mocy.

Twierdzę zatem, że w znacznej mierze to od nas zależy, czy poprawiamy jakość naszych myśli; czy w sercach powstają myśli święte i wzniosłe lub ziemskie i cielesne. To dlatego właśnie pilnie czytamy i nieustannie rozważamy Pismo Święte, aby naszej pamięci dostarczać duchownych treści; to dlatego często śpiewamy psalmy, aby obudzić w sobie żal; to dlatego pilnujemy czuwań, postów i modlitw, aby umartwiony duch nie zasmakował w rzeczach ziemskich, lecz wpatrywał się w sprawy niebieskie. Gdybyśmy tych ćwiczeń zaniedbali, duch z pewnością przylgnąłby do brudu przywar i ulegle podporządkował się wpływom ciała…”

2 thoughts on “fragmenty rozmowy I

  1. Owo ,,rozważanie Bożych spraw”, poznawanie Boga poprzez słowo, modlitwę, doświadczenie Bożej miłości oraz dążenie do trwania w Jego Obecności prowadzi nas do ,,poszerzenia serca” – rozwija cnoty, ukierunkowuje na służbę drugiemu człowiekowi, podejmowaną nie ze względu na własne korzyści czy zasługi, ale wynikającą z ,,oglądania” (kontemplacji) Boga, miłości do Niego i pragnienia bycia do Niego podobnym.
    Wskazuje to, że rozwój duchowości, który dokonuje się poprzez pogłębianie relacji z Bogiem (kontemplację) prowadzi do relacji – postawy miłości względem drugiego człowieka, nie ogranicza się do zaspokajania indywidualnych, egocentrycznych potrzeb.
    Duchowość jako życie przemienione Obecnością Boga, który jest w centrum naszych codziennych spraw, prowadzi do podjęcia naszego głównego powołania – powołania do miłości.

    1. Zgadzam się w 100% – Kasjan w tej I rozmowie bardzo mocno podkreśla „relacyjną” stronę duchowości.
      To, że celem wszelkiego wysiłku duchowego jest miłość.
      Z tego też względu zaleca sprawdzić, czy nie mamy czasami „za dużo na głowie” (jak Marta) –
      po to, abyśmy nie stracili z oczu owego głównego celu.
      Ale to wszystko „nie od razu” – nie od razu pełnia miłości, nie od razu kontemplacja w sensie ścisłym (jeśli w ogóle) – najpierw „rozważanie Bożych spraw”, medytacja nad Pismem Świętym, poskramianie wad i nabywanie cnót… chociaż zdecydowanie brak tutaj jakiegoś sztywnego rozgraniczenia między medytacją a kontemplacją, wręcz przeciwnie, są raczej używane zamiennie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *